The Barn, Berlin

I wanted to visit The Barn to find out why THIS PARTICULAR coffee place is so popular among the so-called Hipsters from all over the world.
And honestly – I have no f***ing idea.
I recommend a visit there just to sit upon a good cup of Joe, do some people-watching (yes, I am a friendly stalker.) And for a moment to breathe.
I don’t really get the hype, but hey – as long as there’s coffee, there’s hope.

I had an opportunity to visit the iconic The Barn café also in 2014, the day after visiting Silo, which I wrote about here. In this post again we go back to Berlin.

***

Chciałam odwiedzić The Barn, aby dowiedzieć się, czemu właśnie TA
kawiarnia cieszy się taką popularnością wśród, tzw. hipsterów z całego świata. Szczerze mówiąc – nie mam pojęcia.
Polecam wizytę tam, aby po prostu napić się dobrej kawy, pouprawiać people-watching (osobiście wymyślony neologizm, niestety po angielsku, ale dobrze odzwierciedla ideę tego, co chciałam przekazać.;)) i na chwilę odetchnąć.

Kultową już kawiarnię The Barn miałam okazję odwiedzić również w 2014 roku, dzień po wizycie w Silo, o której pisałam tutaj. W tym poście znowu wracamy zatem do Berlina.

That view, though..

Strong. Very strong. My heart went crazy, but not cuz of love, but because of the dose of caffeine indulged that day – 3 drips, 3 espressos and a flat white – kids, do not try that at home.
You can see a brief description of the coffee in the picture, so I won’t repeat. There are always several types of beans to choose from in grinders  – one or two for alternatives, one for espresso and coffee with milk.
Several types of milk are available, so vegetarians and vegans, loose your dates.

***
Mocne. Bardzo mocne. Serce oszalało, ale nie z miłości, tylko z powodu dawki
kofeiny spożytej tamtego dnia. 3 dripy, 3 espresso i flat white – nie próbujcie
tego w domu…
Na zdjęciach krótki opis kaw, więc nie będę powtarzać. W młynkach zawsze kilka rodzajów do wyboru – jeden-dwa przeznaczone do alternatyw, jeden do espresso i kaw z mlekiem.
Mlek również jest kilka rodzajów, więc wegetarianie i weganie, wyluzujcie
daktyla.

Taste me

Taste

To be honest, I don’t really remember the taste… haha I wish I wrote my impressions down, so they would have stayed up-to-date. I only remember that it was delicious- sour, but at the same time sweet. Well-balanced.

Team

Too nice they were not. Served us quickly, although I did not feel like talking to live people, not a coffee machine in human skin. Unfortunately. The people working in the cafeteria are equally important to me as the taste of the drink, and here unfortunately it was not very nice but impersonal. Fatigue – clear, I understand. But smile does not cost anything, but on the contrary, helps to win sympathy. If this happened once – luz, but this was the case at every visit. Well, I hope we can make it.

Design

The Barn’s characteristic features are small signs saying No Laptops. I respect that approach.
– Dude, come out with this cable from here, feel the coffee taste, focus, turn off the news-bomb-machine.
There is a high table in the back of the room, where you can work, but only in a standing position. Sigh’s getting worse, but spine stays flex!  It’s very bright inside because of the glass front of the café. Very reader-friendly.  Though generally speaking, the bench under the window was placed really low, so you were almost kneeling.  Next time I’ll pay a visit to their other café.

Where there’s coffee, there’s hope

What I do have to admit is that baristas – they attract with their eccentric looks- from the pin-up hairstyles and make-ups of girls, through the colorful tattooed of the boys. Don’t blame me. I’m a human. An animal with a slightly bigger brain.

***

Co muszę oddać baristom – przyciągają swoim ekscentrycznym wyglądem – od pin-up’owych fryzur oraz makijaży dziewczyn, przez kolorowe wytatuowane rękawy panów. Nie wincie mnie, jestem tylko człowiekiem – zwierzakiem o nieco większym mózgu.

 

Pure gold

Smak

Szczerze mówiąc, nie pamiętam zbyt dokładnie smaku, żałuję, że nie
spisałam tego na bieżąco. Pamiętam tylko, że było pyszne, kwaskowate, ale i
jednocześnie słodkie.

Zespół

Za mili to oni nie byli. Obsłużona Nas szybko, aczkolwiek nie czułam, jakobym rozmawiała z żywymi osobami, a nie ekspresem do kawy w ludzkiej skórze. Niestety. Ludzie pracujący w kawiarni są dla mnie równie ważni, co smak napoju, a tutaj niestety nie było zbyt sympatycznie, lecz bezosobowo. Zmęczenie – jasne, rozumiem. Ale uśmiech nic nie kosztuje, a wręcz przeciwnie, pomaga zaskarbić sympatię. Gdyby to zdarzyło się raz – luz, ale tak było podczas każdej wizyty. No nic, liczę, że jeszcze się uda.

Wystrój

Charakterystyczne dla The Barn są małe tabliczki mówiące: No Laptops. Szanuję takie podejście. Człowieku, wyjdź z tym kablem stąd, poczuj smak kawy, skup się, wyłącz maszynę bodźcotwórczą. Co prawda na końcu lokalu znajduje się wysoki stół, gdzie można popracować (such busy times, oh wel…), lecz tylko na stojąco. Oczy chore, to chociaż kręgosłup zdrowszy 😉 Jest bardzo jasno, gdyż cały front kawiarni jest przeszklony, dzięki czemu słońce zagląda tu non stop.* Ogólnie rzec biorąc miejsca jest tutaj sporo – od stoliczków, przez długi stół/ ławę pod oknem (trochę za nisko umieszczona, prawie się klęczy). Wchodząc, widać całe kawowe laboratorium oraz bogatą ofertę przekąsek.

Cheers! 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *